piątek, 21 sierpnia 2015

Borówki pod chmurką

Jak dziś pamiętam dzień, gdy spróbowałam tartaletek z borówkami i białą czekoladą autorstwa Arletty z Insuliny! Uwielbiam połączenie borówek i białej czekolady, a ze wszystkich ciastek najchętniej podgryzam herbatniki, więc czemu tego nie połączyć? :) Zapraszam serdecznie do wpisu, wyszło niebiańsko pysznie! :)



SKŁADNIKI :
  • 250g borówek
  • 250g serka mascarpone
  • 100g czekoladowych herbatników
  • 100g białej czekolady (1 tabliczka)


Borówki myjemy i osuszamy. Herbatniki kruszymy w blenderze i wysypujemy nimi dno salaterek/szklanek/miseczek (ja użyłam plastikowych miseczek, które zostały mi po jogurcie :)). Serek mascarpone umieszczamy w plastikowej misie, czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i dodajemy do serka, masę miksujemy mikserem. Na pokruszonych ciastkach układamy kilka borówek, zakrywamy masą, ponownie układamy borówki. Deser schładzamy w lodówce ok. 5 godzin. Z tej ilości składników wyszły mi 4 porcje deseru, smacznego! :)

Przepis bierze udział w akcji:

Letnie owoceWłoskie sery




20 komentarzy:

  1. Pyszne, jak prawdziwe chmurki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie deserki to ja rozumiem! :)
    http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Deser wygląda smakowicie, pewnie jest pyszny :)
    Take it Izzy

    OdpowiedzUsuń
  4. Smakowicie się prezentuje ten deser! *.*
    Z białą czekoladą i borówkami musiał smakować niebiańsko! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam masę z białej czekolady, ja ją robię z twarogiem. Z mascarpone muszę wypróbować ;) A deser wygląda bajecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za to muszę spróbować wersję twarogową. :)

      Usuń
  6. Rzeczywiście, połączenie idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne! biała czekolada ostatnio dodawana przeze mnie wszędzie gdzie się da. Jak masz jakaś sprawdzoną w sensie smaku - polecisz mi? Wczoraj kupiłam z ksylitolem - ochydna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem jakimś smakoszem, więc używam czekolad po prostu mi dostępnych. :) Na pewno odpadają wszystkie tanie czekoladopodobne wyroby za złotówkę. Używam takich, które mi smakują a jednocześnie nie doprowadzą do łez przy płaceniu. :D Najrzadziej używam czekolady firmy Milka, częściej Wedla, a najczęściej sięgam po Alpen Golda, chyba, że zależy mi na naprawdę dobrej jakości, to pokuszę się o Lindta, ale rachunek boli, choć raz to nie zawsze. :D

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze - są dla mnie formą kontaktu z Wami i motywacją do dalszej pracy. :) Jeśli zrobiłeś/aś jakąś potrawę korzystając z przepisu umieszczonego na blogu wyślij jej zdjęcie na natnij@interia.pl - zdjęcie trafi do galerii na fanpage'u bloga na facebooku.